niedziela, 29 października 2017

Zostać molem książkowym.....


Moi drodzy czytelnicy – bardzo ciężko jest mi pisać. Mam kompleksy, które związane są z pisownią. paradoks , bo chcę pisać a nie umiem. Prawda jest taka że Język Polski jako lekcja w szkole sprawiała że popadałam w stres. Nigdy nie zdarzyło się, aby moje wypracowanie ocenione zostało na więcej niż dostatecznie. Zastanawiam się jak maturę udało mi się napisać. Błędy ortograficzne, stylistyczne – coś okropnego, a mimo to mam marzenie związane z pisaniem. W głowie mam tyle myśli, które chciałabym spisać a nie umiem sklecić tego w całość.. nawet ten blog...

Powoli jednak dochodzę do wniosku, że jeśli nie będę ćwiczyć się w pisaniu, to polegnę, i nie zrealizuje swojego marzenia.
Kiedyś jako małolata przeczytałam, że osoby które dużo czytają mają inny wyraz twarzy. Ta informacja została zawarta w poradach dotyczących - jak zwrócić na siebie uwagę chłopaka?!
Jednym słowem – Czytaj!, a blask twej wiedzy i wyrazu twarzy oślepi tego niby jedynego.
Nie wiem czy to działa bo książka ma cztery rogi i bardzo mnie bodła – ale teraz żałuje że kąty proste książki były tak ostre, bo wiem że czytanie ma ogromny wpływ na pisanie. Jedno wynika z drugiego.

Zazdroszczę osobom, które mają tę cudowną zdolność 'lekkiego pióra”. Nie wiem czy dobrze to określiłam, ale przelanie myśli na papier to jest sztuka! I jeszcze, żeby znaleźli się chętni do przeczytania tego co się napisze...

Trzeba będzie molem książkowym zostać.


poniedziałek, 16 października 2017



          Znalazłam moje chodaki. Teraz można a nawet jest wymagane, abym była rzetelną blogerką zgodnie z tytułem mojego bloga. Bo polka to ja jestem od urodzenia ale do tej pory nie byłam w chodakach. Jedynie wirtualnie...tak w przenośni... Polka w chodakach od teraz może pochwalić się swymi klompami z malutkiej a jakże uroczej Holandii.
Tak jak moje całe życie jest w ciągłej renowacji tak i te żółtki przejdą przemianę – metamorfozę .
Będziecie z tym na bieżąco.
          Moje chodaki to efekt pracy mojej i mojego męża. Kosztowało nas to i kosztować będzie wielu jeszcze wyrzeczeń ale i spinania pośladków realizacji planów. Jak się powiedziało A to przed nami cały alfabet z tym że holenderski jest krótszy.
To są chyba jedne z najdroższych butów jaki kiedykolwiek sobie sprawiłam, ale jaki upominek do nich dostaliśmy..hihi domek z ogródkiem. Wyobraźcie sobie – człowiek szuka chodaków, które dopełniły by wreszcie strefę merytoryczną bloga i dostaje dom!!! Razem z ogródkiem..nie z miejscem na werandę i ledwo trampolinę dla dzieci . Miejscem na garaż, namiot, trampolinę i inne pierdoły. Dom gdzie każdy ma swój mały kącik, dom w którym w pierwszym rządzie zawisł mały krzyżyk, dom w którym drzwi dla każdego są otwarte i wreszcie dom w którym moje chodaki będą spełniać swoje zadanie.
          Wiem, że Holandia dla nie których jest tylko przystankiem. Ludzie z Polski chcą tu zarobić i wracać do kraju. Ja tęsknie za Polską, i zapewne to co napiszę wielu zbulwersuje, ale czuje, że jednak moje miejsce jest tu w tym domu z chodakami. Tu gdzie jak na razie i od początku czuje spokój i radość z życia. Tu gdzie mimo zamkniętych kościołów zbliżyłam się do Chrystusa. Tu gdzie nie chodzę ze spuszczona głową – no chyba, że podziwiam chodaki na stopach!!

















Dlaczego muszę to kupić?!

Kochani czytelnicy. Jak widzicie bardzo interesuję się MLM. Od kilki miesięcy współpracuje już z jedną firmą która ma doskonały jak d...