poniedziałek, 4 maja 2020

Dlaczego muszę to kupić?!



Kochani czytelnicy. Jak widzicie bardzo interesuję się MLM. Od kilki miesięcy współpracuje już z jedną firmą która ma doskonały jak dla mnie plan marketingowy dający  duże możliwości zarobkowe. 

Teraz jednak chciałabym się skupić na jednym aspekcie - tak zwanego "Pakietu startowego".
 Co to jest to jest?  Zazwyczaj jest to pakiet zawierający opłatę członkowską oraz cooltowe produkty danej firmy, takie najbardziej popularne. Do czego to można przyrównać a no do inwestycji
 KNOW HOW (umowa franczyzowa), jest to obowiązkowe, kiedy chcesz np. otworzyć sklep typu Żabka lub C&A. Właściciel, który chce takim sklepem zarządzać najczęściej musi wykupić tzw. Licencję.  To jest jedno porównanie do naszego "Pakietu startowego"

Mogę to także porównać do kolejnej sytuacji. Zadajcie sobie pytanie czy  w branżach usługowych nie musicie inwestować najpierw?!! Taki np. murarz jeśli chce założyć firmę budowlaną musi kupić sobie betoniarkę - palcem betonu mieszać nie będzie. Czy taka stylistka paznokci, również musi zainwestować w kurs a potem w sprzęt ( żele, clinery lampa UV , frezarka,  autoklaw), w ciągu kolejnych miesięcy będzie musiała dokupować brakujące produkty. 

Tak własnie nasz pakiet startowy  jest naszą przepustką do działań biznesowych w danej firmie MLM lub MR.  Zastanówcie się czy szukając pracy w domu, online, chałupniczej bez inwestycji zarobicie?? Nic  nie ma za darmo, ale jest wiele możliwości zarabiania.

niedziela, 19 kwietnia 2020

Marketing sieciowy





MLM czy MR systemy nazywane łańcuszkiem, sektą, piramidą finansową. Eh... Niesamowitą sprawą jest to, że nie wiedza buduje zbyt pochopne oceny. No cóż, ZUS, firmy ubezpieczeniowe, urząd skarbowy to chyba też pewien rodzaj piramidy bo wpłacasz tam pieniądze i najczęściej nie masz ich z powrotem!!!


Marketing sieciowy to raczej siatka na ryby. Przecież Rybacy to pozytywna postać, a ryby są bardzo zdrowe no z wyjątkiem pangi...

Moje zainteresowanie sprzedażą bezpośrednią sięga lat liceum, czyli ok. 25 lat temu. Wyobraźcie sobie 25 lat nauki... ale to nie była systematyczna nauka... były kilkunastomiesięczne przerwy, bo przecież to nie działa!!!! Aż wreszcie zaczęłam szukać rok temu...(mam teraz 2020)

Firma X nieeee.... pakiet startowy nieeeee.... muszę zakupy robić co miesiąc nieeeeee......

To nie jest w porządku, ale przecież nikt do niczego mnie nie zmusza. Jak chce coś mieć to se wyczaruje co nie!? Nic bardziej mylnego!!!

Czarowanie to nie w tym systemie, jeśli chcesz coś osiągnąć musisz cisnąć!!! Nie ma nic za darmo w świecie materialnym. Chcesz coś mieć musisz coś włożyć... zainwestować czas i pieniądze....

Czekając i patrząc w neta, kasa nie pojawi się na koncie. 


Jeść przecież musisz, pić, potrzeba czystości, potrzeby fizjologiczne.... zapłacić musisz za korzystanie z internetu...


Nic nie ma za darmo-ale może być ci pomnożone!!!!

Wiele osób buntuje się przeciw temu, że zajęcie marketingu sieciowego polega na naciąganiu... no niestety wiele osób tak działa.... bo nic nie jest idealne. Każdy ma swój rozum.... każdy (kto działa w marketingu sieciowym) szuka swojej firmy... Ja tak robiłam! Aż znalazłam... ale ten post to nie reklama mojej perełki. Tylko ogólny wywód na tematem MLM czy MR jak kto woli.

Być może moja wiedza nadal jest na niskim poziomie.... ale po tylu latach doświadczeń i kilku przeczytanych książek ( pewnie za mało) uważam ze ten system jest najuczciwszym systemem i najprostszą droga do osiągania sukcesów i doskonałą szkolą, aby w przyszłości być przedsiębiorcą.

Nie każdy tego chce, ale tego to ja już nie zmienię mogę tylko powtarzać sukces wynika z nauki i pracy, w sukcesie nie ma miejsca na " nie chce mi się" bo misie to w lesie :)!

wtorek, 30 kwietnia 2019

Biznesowa Polka w Chodakach - żart.....??

Mili czytelnicy,

Jak zapewnie wiecie lub nie, od pięciu lat mieszkam w Holandii z rodziną. Wiadomo, wyjechaliśmy za tzw. chlebem, bo w Polsce było go za mało?! Ot taka pazerna postawa.

Jest nam tu dobrze w tej Holandii, ale...no właśnie jest jedno, ale... przez ostanie miesiące -od Listopada zeszłego roku (2018) zaangażowałam się w działalność mojego męża. On po prostu w świecie założył firmę jednoosobową i potrzebował kogoś, kto będzie miał oko na dokumenty i ich porządek. Czasem czuję się jak czopek, bo nie znam za dobrze języka, bo nie rozumiem jak działają tutjsze urzędy...i właśnie jest to jedno wielkie ale... Na całym świecie i w Holandii również będą ludzie „DUPKI co nie płacą”. Od Listopada miałam przyjemność współpracować z firmą, dla której mój mąż wykonywał zlecenia, ja wystawiałam faktury, nawet brałam udział w tych pracach zleconych, było ich dość sporo i było drobne- fakturki na 200 euro brutto, 400 brutto aż wreszcie trafiła się większa robota, na dłuższy czas. Super- pomyśleliśmy. Będzie więcej kasy, pospłacamy długi i damy jeszcze komuś zarobić.... Ogólnie to się przeliczyliśmy, bo o ile z tego dużego projektu pieniążki wpływały po 10 dniach od wystawienia faktury to od tamtej firmy, dla której też pracowaliśmy faktury do tej pory są nieuregulowane... jaki wniosek- wszędzie są złodzieje i patałachy biznesowi. I wszędzie młody przedsiębiorca zmagać się musi z ewentualnym brakiem przepływu gotówki.

Kolejny wniosek, jaki mi się na suwa to fakt, że osoba zarządzająca firmą musi być czujna i mieć kalkulator w głowie — dobrze wszystko wyliczać. Musi się wyzbyć naiwności i nabrać dużo pokory i dystansu do innych.

Kiedy jest dobrze i zarabiamy — to jest to moje i tylko moje, ludzie i tak będą widzieć to, co chcą. Nie ma sensu się chwalić.

Przede wszystkim trzeba liczyć pięniądze — nie Lubie tego stwierdzenia — ale HAJS MUSI SIĘ ZGADZAĆ. z tym że trzeba się zabezpieczać przed ewentualnymi „kłodami pod nogi”

Nie stety osba, przez którą mamy poślizg w regulowaniu płatności, jest właścicielem firmy, która ma siedzibę w Eindhoven i zajmuje się sprowadzaniem lamp ledowych z Chin. Wyrobiła sobie mini markę, bo każda lampa jest z logiem firmy. Jak ma się dobre kontakty to cóż można wszystko. Właściciel ożenił się z Chinką i przeniósł się do Chin, a firma funkcjonuje bez niego, ale jak funkcjonuje|!? To jest ich sprawa, ale dla mnie jest przykre ze za wykonaną pracę nie płacą w terminie... i jeszcze mają pretensje, że się upominamy. Co gorsze jest,  jak nam nie zapłacą, to my innym też wisimy kasę! I efekt domina się zaczyna.

Jestem totalnie zielona w tych „biznesach” mimo ze mój mąż od 13 lat się szkoli, poszukuje wiedzy, czyta książki ludzi mądrych oraz bogatych. Ja również mimo woli to wszystko też dociera do mnie...ale chyba doświadczenie jest najlepszym nauczycielem!!

Musiałam się troche wyżalić. to co teraz się dzieje to poprostu flustracja...i wiem ze to minie. Sama próbuje się w tym utwierdzić. 

Nie dawajcie się i do następnego. Pozdrawiam 

czwartek, 5 lipca 2018

Holenderskie epizody Polki w Chodakach cz I - Chorobowe

Szanowni Czytelnicy,
Polka w Chodakach to przede wszystkim miał być blog o życiu imigrantki z polski w Holandii, tak więc proszę.
Poniżej moje subiektywne spostrzeżenia  o holenderskiej służbie zdrowia.

Wszyscy imigranci śmieją się z uzdrawiającej mocy paracetamolu, który przepisywany jest prawie przy każdym bólu, przeziębieniu i oczywiście gorączce przez holenderskich lekarzy, w szczególności przez tych lekarzy domowych. Uważałam na początku też to za śmieszne i nie dorzeczne...aż po czterech latach pobytu uważam że moje dzieci i ja mniej chorujemy na infekcje. Pamiętam jak moja starsza córka będąc w wieku mojej młodszej - a tym czasie mieszkaliśmy w Polsce, co chwile chorowała a po wizycie u lekarza miałam listę leków do wykupienia - czasem antybiotyk. W rezultacie  wydawałam mnóstwo  pieniędzy  na leki a efekt był taki, że objawy przechodziły na tydzień do dwóch... by pojawić się znowu. Tutaj jestem zaskoczona bo nie mam takiego problemu. owszem zdarzają sie gorączki, ale nie tak często jak to było w Polsce. Zdecydowanie w Polsce za dużo leków się podaje się dzieciom na zwykłe przeziębienie... już nie wspomnę o grypie. 
Zaskakujące jest też to u lekarzy holenderskich, że oni działają z zimną krwią.  Miałam wypadek w pracy, zgłosiłam się do domowego, przeprowadził ze mną wywiad, co i jak, potem  skierował mnie na prześwietlenie dłoni bo coś za bardzo bolał mnie palec... po prześwietleniu - i tu właśnie byłam zaskoczona - lekarz, który oceniał moje prześwietlenie stwierdził - nie złamany ! -i tyle! Na pytanie - ale co w nim jest? co mam robić dalej? - usłyszałam odpowiedz - zgłosić się do domowego!!!

AAAA i jeszcze coś, tu nie ma L4.  Ja wypadek miałam w czwartek, poszłam oczywiście do domu po zdarzeniu. W piątek zadzwoniłam, że nie dam rady przyjść do pracy bo mnie bolą plecy i ręce, ale w poniedziałek musiałam się pokazać, aby "szanowna rada pracownicza" oceniła ze faktycznie jeszcze powinnam zostać w domu,  bo nie nadaję się w pełni zdolna do pracy. Ot, tak to jest tu lekarz sam z siebie nie powie Ci, lepiej będzie zostań w domu on I powie ogranicz wysiłek w pracy!!!! 

To wszystko jest dla mnie zaskakujące - miłe nie miłe, no cóż, inne! 

sobota, 2 czerwca 2018

SeXi czytanie Polki w Chodakach



Czytanie książek jest seXi...
                                     ...przynajmniej ja się  tak czuje...tak jak bohaterka książki poniżej.
Sylvia Day  jest autorką poniższej książki pod tytułem "Dotyk Crossa". Pierwsza z trzech części.
Erotyk nie z tej ziemi... Kto by pomyślał ze taka książka pobudzi moje zamiłowanie do czytania...



Jeszcze niżej kolejna pozycja książkowa dla tych co potrzebują wiedzy na temat pieniędzy...
Wszystko zaczyna się w naszej głowie...a wyobraźnia nie ma granic...


...czytanie z seksemem kojarzyć się może....

O czytaniu cdn.


czwartek, 31 maja 2018

Potłuczona Polka w Chodakach

Nastają czasem takie dni, że ma się wszystkiego dość. 
Jakieś zdarzenie powoduje ze zaczynają puszczać nerwy, zdarzenia którym towarzyszy czasem ból fizyczny, który przeplata się z frustracją i żalem, łzami, rozpaczą.

W taki dzień kompleksy biorą górę i nawet pocieszanie innych nie dodaje skrzydeł. 

Pragnienie zadowolenia  wszystkich często wiąże się z utratą własnego ja i wręcz daje przeciwny skutek, bo  nikt nie jest usatysfakcjonowany i nawet dzieją się przykre i złe rzeczy.
Dążenie do nie wiadomego celu - robienie czegoś, aby robić - nie daje poczucia spełnienia.  Nie mam na myśli np. robienia sobie kanapek, chociaż i przy setnym razie krojenie bułki powoduje niechęć do tej czynności, a to dalej skutkować może pokaleczeniem.
Ja dziś chcąc "pokroić moją bułkę", zaliczyłam zjazd ze schodów. Zdarta skóra na plecach, obite ramie, wybity palec i usłyszałam, ze może to znak, od Boga, znak  na zmiany - myślę ze osoba, która mi to powiedziała jest mi życzliwa... nadchodzi czas na rotacje. ale nie chcę palić mostów. Lubię pozostawiać za sobą chociaż kładkę... Czuje się potłuczona fizycznie i psychicznie.

Jak się skleić  do całości?!  trzeba szukać, rozwijać się, nie poddawać się.

"Jedyną porażką w życiu jest poddanie się trudnościom i porzucenie walki" - bł. Jakub Alberione.


piątek, 11 maja 2018

Polka w Chodakach i bajka...

" Dawno temu, była sobie firma, która produkowała proszek do prania. Proszek  ten był wysokiej jakości i miał niewielki nakład. Firmie brakowało funduszy na wielką, masową produkcje o tak wysokiej jakości oraz reklama też wiązała się z wkładem finansowym na który firma nie mogła sobie od razu pozwolić. 
Głównym celem firmy była jakość, produkt musiał być doskonały...ale jak go sprzedać?? Szefowie firmy pomyśleli ze zaczną od pracowników. Sprzedali im proszek i powiedzieli że jeśli proszek polecą innym i ci również kupią to pracownicy dostaną upust na kolejny zakup. Jeśli dalej ci nowi klienci polecą produkt dalej, kolejnym klientom,  to oni również otrzymają zniżkę... i tak powstał MLM." - to jest taka moja interpretacja działania MLM. Może tak i było może i nie ale po kilku latach rozkminiania tej branży sprzedaży, tak sobie wymyśliłam jego genezę...

Jestem typem "eMeLeMowca" który coś wie, a nie umie tego sprzedać... Czy przyznanie się do tego jest  słabością... w świecie kiedy liczy się siła przebicia i pewność siebie?!

Zachęcam Was do zainteresowania się taką formą sprzedaży i zakupów.  Firmy MLM posiadają wiele produktów, które są o niebo lepszej jakości niż to co jest na półkach sklepowych...tylko trzeba poszperać - ja jedną taką znam...

CDN.

Dlaczego muszę to kupić?!

Kochani czytelnicy. Jak widzicie bardzo interesuję się MLM. Od kilki miesięcy współpracuje już z jedną firmą która ma doskonały jak d...