sobota, 31 marca 2018

Świąteczna refleksja Polki w Chodakach

Minęło trzy miesiące od szału bożonarodzeniowego. Mamy dziś zmartwychwstanie Chrystusa...
ale szału nie ma... owszem są- tu gdzie jestem- zajączki, króliczki, jajeczka szczególnie te czekoladowe, ale o ile w bożę narodzenie mogłam znaleźć do kupienia szopkę z Jezuskiem , Maryją , Józefem i zwierzątkami o tyle w święta Zmartwychwstania  nie znajdę żadnego akcentu z tym związanego. 
Wielkanoc to tylko symbol wiosny - na to wygląda. w sklepach można kupić więcej roślin do ogródków, ogrodowe przybory.... dominują kolory zieleni i żółci...
Niedziela wielkanocna - jest nie pracująca oczywiście, ale jest również cicha. Nie ma tu zwyczaju wystrzałów o szóstej rano, procesji i śpiewów Alleluja Chrystus Zmartwychwstał... jest cicho.

No cóż - jak to mówią "co kraj to obyczaj"! Mimo tego, życzę wam moi czytelnicy, aby w waszych sercach Chrystusa zmartwychwstanie wyryło się wielkimi literami Alleluja. I nie debatujmy które święta są ważniejsze bo zarówno narodziny jak i zmartwychwstanie to zawsze jakiś początek....


Wesołego Alleluja.


Afbeeldingsresultaat voor zmartwychwstały Jezus






piątek, 23 marca 2018

Polka w Chodakach i zdrowie... olejowe



Moi drodzy czytelnicy,
Kto z was nie słyszał o witaminie E, podobno nazwanej witaminą młodości, albo kto z was nie słyszał o zbawiennych właściwościach oleju kokosowego.
Uważam, że chyba nie ma takiej dorosłej osoby lub nastolatka/ki,  której nie są znane te dwa produkty, tudzież preparaty.
Witamina E do łykania, olej do smażenia. Kokosowy specyfik również sprawdza się jako zastępstwo dla mleczka do demakijażu. Same ahy i ehy.....ale chcąc troszkę poeksperymentować - bo na Youtubie jest coraz więcej filmików z tak zwanymi DIY - postanowiłam zrobić odżywkę do włosów...a raczej mini zabieg na włosy.

Ameryki zapewne nie odkryłam, ale moje włosy polubiły zestaw oleju kokosowego i witaminy E.

Oto przepis na olejową odnowę:
Odmierzyć ok jednej łyżki stołowej oleju kokosowego i przełożyć do miseczki, która poddana będzie kąpieli wodnej. Olej w ciągu kilku dziesięciu sekund powinien zamienić się w stan ciekły. 
Kapsułkę witaminy E (I tu ważne, musi to być forma kapsułki żelatynowej z olejkiem witaminy E w środku. To nie mogą być tabletki!) przekłuwamy  i całą zawartość wkraplamy do rozpuszczonego oleju kokosowego. Mieszamy i gotowe. Taki płynny stan wmasować w skórę głowy i we włosy.

Podobno Witamina E rozpuszcza się w tłuszczach... ale czy w tym ciepłym oleju kokosowym się rozpuści nie wiem ale na pewno ładnie się wymiesza i pozwoli się idealnie  nałożyć. 
Zabieg ten wykonuje na noc, rano myję głowę koniecznie dwa razy szamponem, nakładam  odżywkę i układam włosy. 


Polecam serdecznie i zapraszam do komentowania.

















sobota, 17 marca 2018

Polka w Chodakach - na naukę nigdy nie jest za późno!!!

Szanowni czytelnicy, tak jak po tytule można wywnioskować dzisiejszy post dotyczy nauki.
Chcę Wam się pochwalić, bo rozpoczęłam kurs językowy.
Jak wiecie mieszkam w Holandii i nauka dotyczy własnie języka holenderskiego.
Holenderski inaczej mówiąc niderlandzki to niezła zagwozdka ale początkujących. Dziesięć lat temu podjęłam próbę, ale spełzło to na niczym, bo wtedy po pół roku samodzielnej nauki poddałam się. To była walka z bełkotem... Cztery rata temu moje córki rozpoczęły naukę intensywną tegoż języka bo musiały rozpocząć  swoją edukacje ogólną w szkole podstawowej, więc przy ich pośredniej pomocy zaczęłam kumać bazę... ale to wcale nie było łatwe. W internecie pojawiły się filmiki na youtubie z podstawami, strony z gramatyką niderlandzkiego , odmiana czasownika, rodzajniki...itp. ale po czterech latach o dokładnie już po dwóch mój rozwój w temacie języka holenderskiego stanął w miejscu. Dotarłam do jakiegoś nie widzialnego muru, którego nie mogłam przejść. Słuchanie  holenderskich bajek, filmów, programów, próba rozmawiania z holendrami doprowadzała mnie do frustracji.Miałam mały zasób słów, przekręcałam wyrazy - nie potrafiłam się kompletnie wysłowić. 
Zrozumienie holendra to też nie jest taka prosta sprawa... taki mały kraj a niezliczona ilość dialektów.
Tak jak  w Polsce Ślązacy czy górale. 
Postanowiłam  więc, ze   zapisze się na kurs nauki  języka holenderskiego. Odradzano mi, a bo zobaczysz nie będziesz się uczyć, zapłacisz i stracisz pieniądze... rok minął aż w końcu postanowiłam i nie żałuje. 
Jeśli nie jesteś wybitnie uzdolniony to sam się nie nauczysz... owszem dojdziesz do jakiegoś punktu i napotkasz mur. W nauce języka potrzebna jest konwersacja ale z osobą, która będzie poprawiać twoje błędy. Jeśli uczysz się gramatyki - dla mnie osobiście - musi ktoś, kto się na tym zna, potwierdzić mi poznane zasady. 

Ik ben

Jij bent

Hij is

Zij is

Het is


Wij zijn

Jullie zijn

Zij zijn

Oczywiście żaden nauczyciel nie włoży ci wiedzy do głowy tylko Ty sam musisz ją chcieć poznać i zapamiętać. W moim przypadku, kurs jest uporządkowaniem tego co wiem, a Ci co zaczynają muszą włożyć więcej wysiłku i może zbyt szybko się poddają tak jak ja dziesięć lat temu.

Nie można się poddawać zbyt szybko - to dotyczy wielu dziedzin życia i ZAPAMIĘTAJCIE na naukę nigdy nie jest za późno, WIĘC DO DZIEŁA!!!!!

niedziela, 11 marca 2018

Wiosenna Polka w Chodakach

Czuć wiosnę... nareszcie.
Dziś  Wolna niedziela a upłynęła nam na wstępnych wiosennych porządkach... B sprzątał ogródek chodaków a ja dom chodaków. Nie mam udokumentowanej akcji wiosennej ale musicie uwierzyć mi na słowo pisane.

Holandia jest krajem w którym wiosna - to jest moja opinia, jest piękna i kojarzy mi się z tulipanami.
Słynny ogród botaniczny Keukenhof to jest jakby wizytówką Holandii , zaraz po Amsterdamie, oraz moje osobiste wiosenne skojarzenie.
Tulipany z domowego wazonu

Wspomnienia po wizytach w ogrodzie napawają mnie wielkim optymizmem... czuje się jak chrząszcz który widzi wszędzie tulipany. Bądźmy jak chrząszcze - ujrzyjmy wszędzie tulipany... nie bądźmy jak muchy gdzie wszędzie g...no widzą.... Tulipany, tulipany, kwiaty, widzę kwiaty wszędzie kwiaty...

Gdzieś w czeluściach mojego komputera mam fotki z tegoż ogrodu... ale na szybko ich nie znajdę... nie przygotowałam się, ale mam w planie ponownie odwiedzić ten ogród i zapewne fotorelacja będzie pełna.

Tym czasem, cieszmy się nadchodzącą wiosną. Dla mnie rok ma pewne etapy a początek wiosny jest jednym z nich. Wiadomo święta bożego narodzenia i nowy rok... a teraz wiosna.
Życie toczy się dalej ale z każdym etapem roku zawsze jest coś nowego, zawsze może być lepiej, zawsze coś się zmienia... nawet w minimalnym stopniu.

Nie zapomnijmy o pozytywnym myśleniu... to takie patetyczne stwierdzenie, ale ono ma sens. Myślmy o dobru, miejmy pozytywne myśli, odrzućmy zadręczenie... wiosna idzie, "Nowe" do życia się budzi... zaraz jaja będziemy święcić, symbol nowego życia...

Pozdrawiam Polka w Chodakach.




niedziela, 4 marca 2018

Polka w chodakach i zdrowie

        Kochani, nie wiem jak Wy, ale uważam, że środek i koniec wieku dwudziestego był przesycony  tworzeniem produktów tzw. na szybko. To miało i nadal ma za zadanie ułatwić ludziom życie i zaoszczędzić czas. Gotowe dania na szybko, gotowe rosołki na zupę, gotowe słoiczki z  daniem dla maluszka itp. Tylko podgrzej i zjedz!!!  
       Składy  tych gotowców mają jednak wiele do życzenia - zawierają ulepszacze, które niby większego złego wpływu nie mają na organizm człowieka bo były testowane... ale umówmy się, że z jednego gotowca zdrowia nam nie ubędzie, ale jeśli co dziennie spożywamy posiłki z rodzaju tych szybkich i łatwych, możemy 'popsuć' nieco nasz organizm. 
     Teraz nastała nowa era - tak mi się wydaje, gdzie ludzie się edukują i szukają mądrych informacji na temat zdrowego odżywiania...i dobrze, bo doszliśmy do wniosku, że jednak to co naturalne jest najlepsze i najzdrowsze. To co nie jest przetworzone i ulepszone E- numerkami ma najlepszy wpływ na organizm. Ja też doszłam do takiego wniosku i powielam to co odkryłam...

       Jestem wielkim zwolennikiem zup.  W pewnym okresie mego życia  używałam do zup takiej typowej wegety. Niebieskie opakowanie z grubym kucharzem na obrazku.  Zupy były smaczne po przyprawieniu ich warzywnym proszkiem do czasu kiedy pojawiły się jego podróbki lub jak kto woli inspiracje. Były nafaszerowane taką ilością soli, dobrze że nie miałam męża wówczas - mogło by się to wiązać ze słynną akcją " bo zupa była za słona". Doczytałam także na opakowaniu, że w skład wegety wchodzi  glutaminian sodu, cukier, skrobia kukurydziana  i myślę że  ta Vit B to w śladowych ilościach. Tak..., samo zdrowie... ale nie chcę tu  teraz rozwodzić się na temat składu i co czym jest bo wujek Google zawsze może pomóc, ale chciałam podzielić się moją inwestycją w zdrowie. 
Jakiś czas temu zakupiłam suszarkę do grzybów...


Suszarka do grzybów
...wykorzystałam ją do zrobienia własnego warzywnego dodatku do zup.
Marchewka, por, seler to podstawowe składniki... 
marchewki por seler   
 

...nie pamiętam proporcji, ale każdy może te proporcje sam sobie dopasować.
 Można także kombinować z innymi warzywami: cebulą, pietruszką, papryka nawet koperek i natka itp.


Pokrojony por
pokrojona marchew

Wszystkie warzywka pokroiłam w plastry, ułożyłam na tackach suszarki i ok 12 godzin urządzenie pracowało, a po tym czasie dało oto efekt jak na zdjęciu.

ususzone seler i marchew
 Wszystkie warzywa po wysuszeniu,  zmieliłam w młynku - osobiście polecam Magig Bullet.
To koniec procesu tworzenia domowej warzywnej przyprawy. 

 Nie wiem czy proces suszenia  nie spowodował ubytku wartości odżywczych warzyw... jedno co mogę zauważyć, że po dwóch miesiącach z proszkiem nic się nie dzieje... przynajmniej na tzw. oko. 
Nie zauważyłam żadnej pleśni ani zmiany koloru - a przechowują tą domową przyprawę w suchym miejscu, w plastikowym pojemniku. 

Mam nadzieję, że pomysł przypadł wam do gustu. Nie jest to nowość, bo wiele osób już tak robi. Chciałam się z wami podzielić moim eksperymentem i zachęcam  do zdrowego odżywiania i życzę smacznego.


Dlaczego muszę to kupić?!

Kochani czytelnicy. Jak widzicie bardzo interesuję się MLM. Od kilki miesięcy współpracuje już z jedną firmą która ma doskonały jak d...